biznes - Dlaczego znowu nam (nie) wyszło?

Czy zastanawiałeś się nad tym, dlaczego Polska nadal jest biednym krajem, cały czas uzależnionym od woli innych państw?

W 1989 roku, po hekatombie II Wojny Światowej i 45 latach bycia pod sowieckim butem, nasz kraj wszedł na drogę rozwoju gospodarczego i doganiania państw zachodnich pod względem poziomu życia. W ciągu ostatnich 30 lat udało się nam dokonać praktycznie niemożliwego, pomimo wielu problemów m.in. złodziejskiej prywatyzacji, weszliśmy do grona państw, które chcą dynamicznie rozwijać się i stawać się coraz bogatsze oraz silniejsze. 

Ale czy silna i bogata Polska jest potrzebna głównym państwom zachodu? Niestety w ich interesie leży, aby Polska była nadal biedna. Oczywiście nie mówią tego otwarcie, mogą nawet nie myśleć, że tego właśnie chcą. Ale prawda jest taka, że biedna Polska jest im o wiele bardziej na rękę niż ta zamożna.

Nasza historia dobitnie pokazuje, że silna i bogata Polska jest katalizatorem, dzięki któremu region Europy Środkowej rośnie w siłę. Silna Polska to silna Europa Środkowa, a to kłóci się z interesami Rosji i niestety również państw zachodnich. Co może być najlepszym rozwiązaniem na polu gospodarczym dla firm z Niemiec, Francji czy Holandii? Brak konkurencji, która nie dysponuje własnym kapitałem do dalszego rozwoju i ekspansji gospodarczej. Nasze firmy mają potencjał, ale nie mają tego, co jest w posiadaniu firm zachodnich czy nawet azjatyckich – kapitał finansowy.

W polityce i biznesie nie ma sentymentów, liczy się finalny zysk, i nie ma co zaklinać rzeczywistości, taka jest brutalna prawda. Każda firma działająca na rynku, czy to polskim, czy niemieckim, musi być zyskowna, jak nie będzie, to zniknie z rynku.

Nasz kraj, będący największym rynkiem w tej części Europy, ma kolosalne znacznie dla firm zachodnich. W ciągu tych 30 lat transformacji gospodarczej najpierw firmy zachodnie wykupiły nasze zakłady czy fabryki, następnie je w większości zamknęły. Później zaczęto budować u nas nowe miejsca pracy, ale nie przez polskie firmy, tylko przez niemieckie, francuskie, włoskie, brytyjskie, holenderskie. Efekt? Oczywiście mamy te nowe miejsca pracy, ale nisko płatne w porównaniu do zachodu. Polacy pracują, ale zyski z ich pracy idą na konta zagranicznych firm. Od 30 lat budujemy kapitał dla innych, ale nie dla siebie. Nasza gospodarcza transformacja wygląda w ten sposób, że robimy to, co każą robić nam inni.

Zastanówcie się, jaki interes ma bogaty kraj w tym, aby inny kraj stal się tak samo bogaty? Po to, aby zyskał kolejnego konkurenta na rynku, na arenie międzynarodowej? Między państwami trwa ciągła rywalizacja, państwa mają swoje interesy, o które walczą i chcą je osiągnąć. W tej grze suma rozgrywki zawsze wynosi zero. Jeśli państwa o coś rywalizują, toczą grę między sobą, to rozgrywka kończy się tak, że jedno państwo czy koalicja państw zyskuje, a druga strona traci. Ta sama zasad odnosi się do rywalizacji gospodarczej.

Każdy z nas słyszał o tzw. azjatyckich tygrysach gospodarczych. Sukces tych krajów polegał na tym, że postępowali według zasady: „róbcie to, co robią inni, a nie to, co mówią, żebyście robili”. Nie stosowali się do zaleceń bogatszych państw, za to my lojalnie i konsekwentnie wykonaliśmy zalecenia przekazywane przez inne państwa. Kiedyś Korea Południowa i inne azjatyckie tygrysy zignorowały rady międzynarodowych instytucji i ekonomistów. I odniosły sukces. A my? Ślepo wykonywaliśmy ich zalecenia. Oni są obecnie gospodarczymi potęgami, z którymi liczą się inne państwa, a my musimy zabiegać o względy innych i prosić się o pomoc.

Czy gdzieś na świecie występuje podoba analogia jak do polsko-niemieckich stosunków historycznych? Tak! Spójrzmy na daleki wschód, na Japonię i Korę Południową. Oba te państwa mają podobny schemat w swojej wspólnej historii, jak my z Niemcami. Japonia od końca XIX wieku okupowała w sposób bezlitosny terytorium obecnej Korei Południowej, Niemcy też okupowali nasze terytorium. Japonia była bogatsza i silniejsza niż Korea i w efekcie zajęła jej terytorium. Niemcy również były i pozostały potęgą gospodarczą, my najwyżej myślimy, że nią jesteśmy i też zostaliśmy pokonani, a nasze terytorium dostało się pod niemiecką okupację. Całą czwórkę państw dotknęły tragiczne dzieje z okresu II Wojny Światowej.

Tylko jest jedna zasadnicza różnica między nami a Koreą Południową. Jaka? Korea Południowa po wojnie kroczyła swoją drogą, nie oglądając się na to, co mówiła Japonia. Efekt? Oczywiście nadal Japonia jest bogatsza i silniejsza od Korei Południowej, ale Korea Południowa stała się potęgą gospodarczą i nie musi się już obawiać Japonii, może rozmawiać jak równy z równym. Dokonała skoku gospodarczego. Z biednego kraju stała się liczącą się na świecie potęgą gospodarczą, obecnie jest sklasyfikowana na 12 pozycji.

Korea Południowa po II Wojnie Światowej wstąpiła na drogę transformacji gospodarczej, od biednego rolniczego kraju do potęgi gospodarczej. Do 1997 roku wszystko szło w miarę dobrze, ale wybuchł kryzys, który spowodował załamanie gospodarcze państw z tzw. grupy azjatyckich tygrysów gospodarczych. Jednak Koreańczycy nie poddali się i w ciągu ostatnich 22 lat odbili się od dna i teraz grają w najwyżej lidze.

Natomiast my, że swoimi światłymi elitami, które dokonały transformacji gospodarczej według mądrych doradców z krajów zachodu, nadal po 30 latach jesteśmy biednym społeczeństwem bez kapitału. W tej chwili, gdy spojrzymy na dane statystyczne, zobaczymy, że inne państwa z naszego regionu stają się bogatsze niż my. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że nikt nie będzie dbał o nasze interesy. Dlatego, powinniśmy wziąć przykład z Korei Południowej, tak jak ona mogła pójść swoją drogą, tak i my powinniśmy ruszyć swoją drogą dalszych przemian gospodarczych. Jednakże, czy mamy na to jeszcze szansę? Czy jest już za późno i znowu straciliśmy kolejną dziejową możliwość na odbudowanie swojej pozycji?

Mateusz Duch