smieci bialoleka - Śmieciowy problem - kto winien? Firmy, ratusz, czy my sami?

Zanim odpowiem na pytanie, które zadałem w tytule, z dziennikarskiego obowiązku na początek tego artykułu muszę wspomnieć, że ani ja, ani nikt z mojej rodziny, ani nikt z moich przyjaciół, żadna z koleżanek i żaden kolega oraz nawet nikt z dalszych moich znajomych nie pracuje w firmie, która zajmuje się odbiorem odpadów komunalnych na Białołęce. Oprócz pracy nikt z moich najbliższych, a tym bardziej ja nie posiadamy akcji w firmie Partner, bo właśnie to konsorcjum od pierwszego lipca 2019 roku świadczy te usługi w naszej dzielnicy. Zatem proszę nie posądzać mnie o lobbowanie, tylko o sprawiedliwe podejście do sprawy.

W ostatnich dniach wielu mieszkańców Białołęki za pośrednictwem różnych stron oraz forach internetowych żali się, że śmieci z naszej dzielnicy są wywożone zbyt rzadko. U mnie na osiedlu, gdzie jest ponad sto mieszkań, prawie nigdy nie było z tym problemu. Napisałem prawie, ponieważ raz w tygodniu jest kłopot, lecz nie jest to jakaś udręka. Sterta śmieci jest tylko i wyłącznie w niedzielny wieczór i poniedziałkowy poranek. W innych dniach nie mamy z tym problemu. Na początku po przeczytaniu tych informacji, pomyślałem, że albo jest to tzw. fakenews i nawet w duchu przyszło mi na myśl, że może to jedna z przegranych firm tworzy takie posty, żeby unieważnić rozstrzygnięty przetarg? Bo skoro u mnie jest dobrze, to dlaczego blok po lewej, czy dwie ulice po prawej jest źle? No, ale tak szybko, jak ta myśl przyszła do głowy, tak szybko wyszła. Po przyjrzeniu się bliżej sprawie odrzuciłem tę koncepcję i doszedłem do innego zamysłu.

Całkiem możliwe, że na innych osiedlach jest zapisana inna liczba mieszkańców niż rzeczywiście tam mieszka? Bo przecież firma nie patrzy na wielkość danego osiedla, tylko na liczbę mieszkańców. A jak wiadomo, częściej przyjeżdża w te miejsca, gdzie jest zameldowanych więcej osób. Przypuszczam, że wiele mieszkań jest wynajmowanych i właściciele, zamiast zgłaszać kilka osób, zgłaszają tylko jedną osobę. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany.

Jednak innym problemem jest wytyczanie nam mieszkańcom, kto ma od nas odbierać odpady. Nie rozumiem, dlaczego pojedynczy domek, wspólnota mieszkaniowa bądź spółdzielnia mieszkaniowa nie mogą samemu podpisać umowy z firmą, którą sobie tylko zażyczą. To tak samo jakby władza nam kazała podpisywać umowy tylko i wyłącznie z wybranymi przez miasto firmami, które świadczą usługi telefoniczne, telewizyjne, internetowe lub sprzątające.

kamil - Śmieciowy problem - kto winien? Firmy, ratusz, czy my sami?
red. nacz. Gazety Białołęckiej
Kamil Chmielewski