butelka - Warszawskie butelkomaty to wstyd

Butelkomaty. Już niedługo w Warszawie staną pierwsze butelkomaty. Czy na pewno na takie maszyny czekają mieszkańcy stolicy? Wydaje mi się, że niekoniecznie.

O butelkomatach

O butelkomatach, o których pisaliśmy w tym miejscu zrobiło się głośno w kwietniu. Wtedy to cała Polska dowiedziała się o tym cudnym wynalazku, który zainstalowano w Krakowie. Pomysł od razu przechwycili miejscy politycy oraz aktywiści, którym marzy się zostać radnymi. Niestety sprawą zajęli się również rządzący, którzy postanowili działać szybko. No i oczywiście zapomnieli o pięknym polskim przysłowiu – „Co nagle, to po diable”.

Brak konsultacji społecznych

Dlaczego włodarze Warszawy nie przeprowadzili konsultacji społecznych z mieszkańcami ws. butelkomatów? Czyżby obawiali się, że Warszawiacy mają inny pomysł? Ratuszowi nie na rękę był również Budżet Obywatelski, który wystartował w czerwcu. Rządzący z pewnością obawiali się, że Warszawianki i Warszawiacy napiszą projekty o buletkomatach, które będą mieć całkiem inny kształt, niż ten zaprezentowany przez nich. W tym miejscu warto przypomnieć, że BO ma półroczne opóźnienie, ponieważ Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała uchwałę rady miasta, w której większość ma Koalicja Obywatelska (PO oraz .N). Wydaje mi się, że rządzący Warszawą są oderwani od rzeczywistości i nie potrafią znaleźć prostych rozwiązań dla tak cudnego wynalazku.

Maszyny już w czerwcu

Jak donosi naszemiasto.pl w Warszawie jeszcze w tym miesiącu ma stanąć 10 buletkomatów. Za aluminium, plastik oraz szkło będzie można otrzymać kupony, które wymienimy na bilety do kina, kawę lub zniżki na zakupy. Jednak żeby dostać nagrody, należy zainstalować specjalną aplikację na smartfona. I tutaj zaczynają się schody.

Nagrody tylko dla posiadaczy aplikacji

Dlaczego nie możemy anonimowo segregować odpadów? Dlaczego profity muszą być tylko dla posiadaczy smartonów? A co z osobami, które nie mają takich urządzeń, np. osoby starsze lub bezdomni? Dlaczego Warszawa nie poszła śladem Krakowa, gdzie butelkomaty dają 10 groszy za butelkę? I to bez żadnego pobierania aplikacji. Pomyślcie Państwo — gdyby takie maszyny stanęły w naszym mieście, to czy nie byłoby czyściej? Teraz z ulic znikają tylko butelki po piwie (oczywiście tylko te z kaucją) oraz puszki, bo bezdomni oraz biedniejsi zbierają i idą oddać na skupy. Wielka szkoda, że nie dane jest takim ludziom zarobienia dodatkowych pieniędzy (i to obojętnie, czy na bułkę lub piwo), a w zamian mielibyśmy czystą Warszawę.

Butelkomaty oczyszczą Warszawę?

Jestem przekonany, że aluminium, plastik czy szkło nadal będzie widoczne na ulicach Warszawy, ponieważ ludzie zamożni, których w naszym mieście nie brakuje, nie będą wkładać do maszyny tych odpadów. Mogą to robić tak jak dotychczas, czyli segregować w domu. Owszem, część z nich może będzie wrzucać do maszyny, ale nie wszyscy. Aluminium bezdomni podniosą, ale szkła czy plastiku już nie, co będzie skutkowało dalszym zanieczyszczeniem.

Apel do rządzących

W tym miejscu chciałbym zaapelować do rządzących o zmianę decyzji. Niech ratusz wycofa się ze swojego pomysłu i zrezygnuje z aplikacji. No, chyba że boi się, że bezdomni w zamian za posegregowane odpady pójdą za darmo na seans do kina.

kamil - Warszawskie butelkomaty to wstyd
Kamil Chmielewski